- Wiersze pochodzą z tomiku poetyckiego
Anioły Codziennej Troski
autor Lech Tkaczyk
anioły stróże praw boskich
spadkobiercy codziennej troski
z nieba sypią marzenia
na ziemię przychodzą
gdy dzieci nowe się rodzą
i modlą jak pacierz imiona
co boską są przestrogą
drogowskazem i drogą
echem przeznaczenia
anioły codziennej troski
do nieba wasz bilet boski
na ziemię…w obie strony
dorosłość… szukam wrażeń
pisać czy się odważę
patykiem na piasku
ZATEM ŻE SĄ TO PEWNE…
Anioły...
zatem że są to pewne widziałem ich
tu i tam krążących w zakamarkach
duszy otwartych drzwiach umysłów
porzuconych myślach rozproszonych
na dnie studni sumienia beznadzieją
dudniącej w pełnych piersiach matki
karmiącej nowo narodzone złudzenia
w kluczu żurawi szukających powrotów
w lipie pszczoły kuszącej w okruchach
chleba ze stołu wędrówce mrówek
za niczym lub po co...zatem że są to pewne
***
tylko dlaczego nikt do tej pory
oprócz mnie ich nie widział
Angels...
therefore they’re axioms I saw them
here and there rambling in nooks
of soul opened doors of minds
abandoned thoughts dispersed
on the bottom of a well by hopelessness
resounding in the full breasts of mother
feeding new-born illusions
in the key of cranes searching for returns
in the lime seducing bees in the crumbs
of bread from the table migrations of ants
for nothing or why... therefore they’re axioms
moja dezyderata
zmęczony dniem siadam w kącie ciszy
układam do snu anioły spraw niezałatwionych
migotliwe przyjaźnie gwiazd za moim oknem
rozdaję bez opamiętania
próżności się wyrzekam Matkę Boską
w kapliczkach Mlecznej Drogi pozdrawiam
w prawdy oczywiste niekoniecznie wierzę
będąc cynicznym ponad miarę
nad czym nieraz boleję uczucia nie udaję
i puszczając oko do nieba dziesięć przykazań
z moim Aniołem Stróżem odkrywam na nowo
bliźnim codziennie miłości niczyjej nie żałując
niczym planety zastygłe na mojej twarzy
jasne uśmiechy nieustannie wysyłam
przez co ukarany Gwiazdy Betlejemskiej
a?i Trzech Króli odnaleźć w sobie nie umiem
snów proroczych i starości spokojnej
pozbawiony zasnąć z moim Aniołem Stróżem
także mi nie wypada a będąc dzieckiem wszechświata
wierzę że jutro mam prawo być tutaj
TATO CÓŻ I ANIOŁ STRÓŻ
Gdzieś poszedł Anioł Stróż
I ojciec umarł
Cóż
Stróż Anioł poszedł gdzieś
Podobno szedł przez
Wieś
Poszedłem za Stróżem
Aniołem
Zastałem go za stołem
Grał w kości o duszę
Taty
Anioł Garbaty
Usiadłem z Aniołem
Na stołku
I mówię do niego
Ciołku
Czy nie wiesz że człowiek się rusza
Gdy razem z nim ciało
I dusza
I że czasem gdy boli
Człowieka
To dusza z niego ucieka
A ty Aniele rozkaz miałeś
Boży
Że ojciec musi
Dożyć
Latek co najmniej
Stu
A z ciebie zwykły
Wół
Pozwoliłeś ojca duszy
uciec
I nie może ci się
To upiec
Pójdziesz ze mną Stróżu
Aniele
Do kościoła w przyszłą
Niedzielę
Zapytamy Ducha Niebieskiego
Co ojca jest teraz
Kolegą
Dlaczego gdy rozniosła się
Wieść
Ty za Zośką pobiegłeś przez
Wieś
Zapomniałeś o ojcu
I duszy
I że ojciec nie może
Się ruszyć
Ale Zośki nie było
W chałupie
Jeno czart siedział przy zupie
I z nim w kości
O duszę chciałeś grać
K…a…twa mać
Słucha Pan Bóg
Skargi
Na Anioła Stróża
A skarga jak kufer duża
Jak balon skarga się
Nadyma
A anioł czmych
I go ni ma
Usiadł Anioł przy grobie
Garbaty
Postanowił szukać duszy
Taty
I lat już czternaście tam
siedzi
dalej się biedzi
I tak
przez niebieskiego matoła
Niejakiego Stróża Anioła
Niejakiego Anioła Stróża
Co w grzesznej rozpuście
się nurzał
po ojcu został proch
ziemski szloch
BIAŁE SKRZYDŁA SNU..
gdzieś wpół do trzeciej między jednym
a drugim mrugnięciem księżyca
przypinam przybrudzone myślami
białe skrzydła aniołom zmęczonym dzisiaj
obiecuję im jutro i pojutrze
i odsyłam wystraszone do miejsc
gdzie czas układając się do snu
zasypia szybciej niż ja
sny
sny słodkie kładę na poduszkę
na wznak na wspak na bok
anioł położył się pod łóżkiem
błękitnym skrzydłem gasząc mrok
pieszczę je nocą jak kochankę
na tak na nie i nad i pod
trzy srebrne gwiazdy za firanką
mruczą leniwie niczym kot
sny skrzą się śniegiem ponad miastem
tańczą w gałęziach leśnych drzew
wigilia pachnie smacznym ciastem
i kolędników słychać śpiew
domy w choinki wystrojone
karp się za kutię sprytnie schował
sny jak wigilie wytęsknione
chciałbym na zawsze was zachować
Uwaga:
jeśli chcesz kupić ten tomik z płytą muzyczną – poezją śpiewaną -
z autografem poety Lecha Tkaczyka
napisz i zamów bezpośrednio na adres autora
l.tkaczyk@astrum.wroc.pl
cena tomiku z płytą – 29 zł
|