- Wiersze pochodzą z tomiku
Moja Miłość Niczyja
autor Lech Tkaczyk
NASZA KĄPIEL
uwielbiam gdy cała zanurzasz się w wannie
ręcznikiem swe ciało wycierasz starannie
a potem go rzucasz bez słowa za siebie
on drogę mi znaczy gdy idę do ciebie
olejek mam w ręce i zapach twój czuję
a miłość jak fiołek w mej duszy kiełkuje
olejek wylewam i pieszczę twe dłonie
w twych oczach blask świecy jak ja żarem płonie
muzyka gdzieś księżyc usypia niegrzeczny
a blask twoich oczu już nie jest bezpieczny
przytulam cię mocno i głaszczę twe włosy
a one się plączą jak Bóg nasze losy
muzyka olejek i wina kropelka
tak miłość się rodzi lecz czy będzie wielka
nieważne kochanie bo liczy się teraz
nie mówmy więc o tym co nieraz umiera
uwierzmy że wieczność jest nasza przez chwilę
a ty bądź mi dzisiaj wspaniałym motylem
DZIEWCZYNA I POMARAŃCZE
Na stole stała pomarańcza
Naga pocięta wzdłuż i wszerz
Rozszarpana czyjąś ręką
Na małe półksiężyce
Wziąłem dwa z nich
I położyłem na twoich oczach
Byłaś moją pierwszą dziewczyną
O pomarańczowych oczach
W kształcie półksiężyców
Dzięki mnie
I wtedy zapragnąłem
I zrozumiałaś
Chwyciłaś moją twarz
I trzepotaniem rzęs przysłoniłaś półksiężyce
Rozpłynąłem się w ciemności
ROZEDRGANI ZAPATRZENI...
nadal w ciebie zapatrzony
rozedrgany roztańczony
zakochany i szalony
chcę do ciebie się przytulić
w twych objęciach się rozczulić
a ty także rozmarzona
urzeczona rozpalona
delikatnie głaskasz mnie
szepczesz cicho kocham cię
gdy swym ciałem mnie otulasz
wiatr za oknem z deszczem hula
jakby czegoś nam żałował
księżyc gwiazdę pocałował
ta czerwieni się i skrzy
rzeczywistość zmieniam w sny
jak miód słodki z orzechami
pierś twa dotyk żarem mami
żądza na stu koniach gna
kto ją przeżył ten ją zna
w tętent kopyt zasłuchany
oszalały rozbuchany
mocniej tulę cię do siebie
anioł który siedział w niebie
zleciał z góry w nas uderzył
nie wiem ile czasu przeżył
dwie godziny któż to wie
teraz znów do domu chce
lecz się zgubił przepadł cóż
taki to był Anioł Stróż
najważniejsze że był z nami
a że gubi się czasami
to normalne tak się dzieje
że gdy miłość oszaleje
to jak anioł gubi drogę
coś powiedzieć o tym mogę
lecz przemilczę bo mi wstyd
a więc o tym miła cyt
teraz mocno przytul mnie
bo cię pieścić znowu chcę
ŁYK SZCZĘŚCIA O PORANKU
pachnącą przaśnym porankiem
wybudzam cię nad ranem
delikatnie jak ziarna
wypieczonego chleba
zbieram cię
głodną jak zawsze
kęsy podaję ci siebie
kromki chleba razowego
popijasz
aromatyczną kawą
niewypowiedzianych słów
wypijam powoli
łyk szczęścia
czuję siebie i ciebie
twoje rozszerzone źrenice
delikatnie kładę
jak masło
na gorącą kromkę chleba
pachniesz
pachniesz
porannym śniadaniem
nigdy syta
mnie
TĘSKNOTA ZA PROSTYMI RZECZAMI
jak to za czym tęsknię
za prostymi rzeczami
które są ostre
jak dziób mewy co krzyczą
obietnicami
wiatru słonego od morza
za falą z końską grzywą
co burzą kłamie
za piersią wydm piaszczystą
liżącym promieniem na twym brzuchu
piaskiem na udach
za ciepłem ciepło dającym
za niebem w twych oczach
za moim Aniołem Stróżem
za piórem wiecznym z jego skrzydła
muzą co szepcze strofy nowe
za zapachem twej skóry
smakiem twego potu
kosmykiem włosów zmoczonym
za dniem co uszczęśliwia
za nocą co nie smuci
księżycem co zagląda
serca gorące studząc
bólem co nie boli
radością co koi udrękę
śmiechem z pereł
zębów rekina na twej szyi
tęsknię
jak to za czym
za prostymi rzeczami
wtulonych w siebie ciał niebieskich
co krzywizną losu
uczą nas siebie
WODNIKI
Wodniki spełniają się nocą
biegną w stronę księżyca
dotykają blasku
między palcami
puszczają zajączki z okruchów Boga
śpią nie śpiąc
śnią nie śniąc
i cierpią że dotykając
nie pamiętają
z myśli ulotnych budują świat
płaczą
pochylają się
nad bólem skrzydeł motyli
niczyich
nad suchą gałęzią
co drogę przecina
mrówkom
torują drogę
zieleń smutku jak modlitwę
mantrę codziennych spraw
niosą w stronę księżyca
dotykają blasku
między palcami puszczają zajączki
z okruchów Boga
śpią nie śpiąc
śnią nie śniąc
i cierpią że dotykając
nie pamiętają
RYBY
Ryby chowają się w zaroślach
w chłodnej ciszy medytują Boga
dotykając nosami mokrych kamieni
pukają nieśmiało w niemalowane
milczą stojąc naprzeciw siebie
zielonymi oczami
szukają miłości której nie ma
w sieci rybaków łowią marzenia
głodne życia w nurcie rzeki
wróżą z patyków świat
odwrócony do góry nogami
nikomu niepotrzebne
samotne i porzucone płaczą
szepcząc bezgłośnymi wargami
modlitwę do Rybiego Anioła Stróża
NAGOŚCIĄ PORANNEJ BRYZY
złoto zielone bursztyny
mokre
nagością porannej bryzy
tulą się do twych ust
mewy zdziwione budzisz
wyciągając ramiona na piasku
latarnie mrugają ostatnim
muśnięciem żółtego
porzuconego przez nimfy światła
gasząc noc
fale sennie myją stopy
otulając kroplami
nagie ciała
plączą włosy bursztyny
brzask
rozplątują sieci rybacy
marzą
ryby bezgłośne
szepczą
modły do Neptuna
słowa niewypowiedziane
płyną z głębin
prosto do twojego
bursztynowego serduszka
Uwaga:
jeśli chcesz kupić ten tomik z płytą muzyczną – poezją śpiewaną -
z autografem poety Lecha Tkaczyka
napisz i zamów bezpośrednio na adres autora
l.tkaczyk@astrum.wroc.pl
cena tomiku z płytą – 19.90 zł
|